<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Okreiks44</title>
	<atom:link href="http://okreiks44.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://okreiks44.wordpress.com</link>
	<description>Blog do publikacji opowiadań</description>
	<lastBuildDate>Tue, 25 Aug 2009 11:34:10 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='okreiks44.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Okreiks44</title>
		<link>http://okreiks44.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://okreiks44.wordpress.com/osd.xml" title="Okreiks44" />
	<atom:link rel='hub' href='http://okreiks44.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>Część 3</title>
		<link>http://okreiks44.wordpress.com/2009/08/25/czesc-3/</link>
		<comments>http://okreiks44.wordpress.com/2009/08/25/czesc-3/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 Aug 2009 00:14:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>okreiks44</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowe życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://okreiks44.wordpress.com/?p=42</guid>
		<description><![CDATA[Część 3 Zorientował się, co jest nie tak i zaklął. Słyszał policjantów za sobą, byli kilka metrów za nim. Ślepa uliczka, jak to ślepa uliczka, kończyła się murem wysokim na mniej więcej trzy metry. Jakieś kartony, kubły na śmieci, kontenery na papier, szkło, plastik&#8230; &#8222;Tak, to jest dobry pomysł&#8221; pomyślał tylko i wskoczył na pierwszy [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=okreiks44.wordpress.com&amp;blog=3871931&amp;post=42&amp;subd=okreiks44&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Część 3<br />
Zorientował się, co jest nie tak i zaklął. Słyszał policjantów za sobą, byli kilka metrów za nim. Ślepa uliczka, jak to ślepa uliczka, kończyła się murem wysokim na mniej więcej trzy metry. Jakieś kartony, kubły na śmieci, kontenery na papier, szkło, plastik&#8230; &#8222;Tak, to jest dobry pomysł&#8221; pomyślał tylko i wskoczył na pierwszy kubeł z brzegu, potem na kontener z plastikiem i na murek. Uderzył o niego całym ciałem i stracił dech w piersiach, ale utrzymał się. Usłyszał z tyłu jakieś krzyki, które tylko dodały mu energii.<br />
- Stać policja!<br />
Podciągnął się i przeskoczył na drugą stronę. Wylądował na metalowej klapie od dużego kontenera na śmieci. Zszedł z niego i odsapnął. Po drugiej stronie słyszał przekleństwa i krzyki policjantów do krótkofalówek. Odgarnął kilka kosmyków swoich rudych włosów z oczu i pobiegł dalej. Skręcał kilka razy, zawsze najpierw patrząc za róg, czy nie ma tam policjantów.<br />
Gdy wychylał się po raz piąty lub szósty, miał pecha. Policjanci stali tam i patrzyli się w jego stronę. Odwrócił się i rzucił biegiem, po czym wskoczył do otwartych drzwi jednej z kamienic. Zatrzasnął je za sobą i stanął. &#8222;Gdzie teraz?&#8221;. Szybko zbiegł kilka schodów w dół, do piwnicy. Drzwi były zamknięte. Nacisnął klamke. Nic. Spróbował jeszcze raz, mocniej. To samo. Wziął głęboki wdech, zrobił kilka kroków w tył i ocenił stan drzwi. Długo nie myśląc rozpędził się ile mógł i przywalił barkiem w drzwi, których środek poleciał o środka, a Marek za nim. Wstał i pomasował bark. Długo się nie zastanawiając wbiegł w pierwszy korytarzyk, który zobaczył. &#8222;Co teraz?&#8221;. Okno. Sprawdził. Zamknięte. Sprawdził w korytarzyku obok. Zamknięte. W następnym też. Wrócił do pierwszego. Słyszał już krzyki policjantów z góry. Wyjrzał przez okienko. Pole widzenia było małe, ale ani policjantów ani zwykłcyh przechodni brak. Wyjął scyzoryk, otworzył największe ostrze i wsadził w szparę między framugą okna a oknem, w miejscu gdzie kiedyś była klamka. Przesunął kilka razy i trafił na zamek. Próbował go podwarzyć i po kilku próbach udało mu się. Otworzył okienko, wyrzucił plecak i wyszedł sam. Pusto. Sprawdził nazwę ulicy. Trafił dokładnie tam gdzie chciał. Szybko odnalazł klatkę, w której mieszka matka barmana. Drzwi były otwarte, wszedł do środka i wdrapał się na trzecie piętro. Zapukał do drzwi z numerem ósmym. Po chwili otworzyła mu starsza pani.<br />
- Dzień dobry, ja przychodzę od pani syna&#8230; &#8211; Po czym wręczył jej kartkę, którą dał mu barman i na której było wyjaśnienie o co w tym wszystkim chodzi.<br />
Starsza pani przeczytała kartkę dość szybko po czym powiedziała:<br />
- Dobrze, wejdź. Chcesz może coś do jedzenia? Mam naleśniki z dżemem&#8230; &#8211; Przerwała, bo z wnętrza mieszkania przyszedł stary, czarny, a właściwie szary kot. &#8211; To jest Stanisław, lepiej go nie głaskaj, nie lubi obcych. &#8211; Po czym odwróciła się i rzuciła przez ramię. &#8211; Chodź, dam ci tych naleśników, bo wyglądasz na głodnego.<br />
Chłopak posłuchał jej i poszedł za nią, kota omijając łukiem. Kuchnia była dość mała, czego można było się spodziewać po tak małym mieszkaniu. Urządzona w starym stylu. Szafki wzdłuż dwóch ścian, stół i drzwi w trzeciej ścianie, okno w czwartej. Żadnych bardziej nowoczesnych sprzętów. Starsza pani nałożyła mu dwa naleśniki i podała do stołu. On jadł, ona opowiadała różne historie, potem on też się przyłączył. Późnym wieczorem pozmywał wszystkie naczynia, a pani Halina, bo tak się nazywała, przygotowała mu posłanie na kanapie. Był tak zmęczony, że zasnął zaraz po tym jak się położył.</p>
<p>***</p>
<p>Gdy rano się obudził, była już godzina dziewiąta. Wstał, przeczesał włosy ręką i poszedł do kuchni, gdzie starsza pani już szykowała śniadanie. Pomógł jej, zjadł i pozmywał wszystko.<br />
- Marku, czy mógłbyś pójść do sklepu i kupić pół bochenka chleba, trochę sera i jakieś jarzyny? &#8211; Zapytała go gdy wycierał ręce.<br />
- Ależ oczywiście, tylko musi mi pani powiedzieć, gdzie znajdę najbliższy sklep.<br />
Staruszka szybko wytłumaczyła mu gdzie jest spożywczy i po chwili chłopak już szedł wolno w jego stronę z materiałową torbą w ręcę. Sklep był niewielki, jednak samoobsługowy. Chłopak wziął szybko to, o co poprosiła go starsza pani i jeszcze dla siebie najtańszą czekoladę oraz wodę mineralną, też najtańszą. Wrócił do mieszkania pani Haliny i dał je zakupy.<br />
- Tutaj są rzeczy, o które pani prosiła.<br />
- Ile zapłaciłeś?<br />
- Nie ważne, niech to będzie zapłata za mój pobyt tutaj, a teraz już będę szedł, bo moja dziewczyna już chyba wróciła. Dziękuję za gościnę. Do widzenia.<br />
- Oj nie ma za co, to była dla mnie przyjemność pomóc komuś i poznać kogoś nowego. Do zobaczenia.<br />
Marek wziął swój plecak i wyszedł. Na dworze było rześko. Chłopak wziął głęboki oddech i ruszył przed siebie. Po chwili był już na jakiejś bardziej uczęszczanej ulicy i zapytał się pierwszego lepszego przechodnia gdzie jest PKP. Po wysłuchaniu dość długiego wykładu jakiegoś pięćdziesięciolatka wiedział już, w którą stronę musi iść.</p>
<p>***</p>
<p>Jak się po godzinie okazało, był na drugim końcu miasta i zanim doszedł do PKP była już jedenasta z hakiem. Podszedł do okienka i zapytał:<br />
- Dzień dobry, o której odjeżdża pociąg do Pszczyny?<br />
- Dobry&#8230; &#8211; Odburknęła kasjerka, kobieta mocno po sześćdziesiątce. &#8211; Odjeżdża za kilka minut. Bilet kosztuje dziesięc złotych.<br />
- To poproszę. &#8211; Powiedział z lekką niechęcią i podał kobiecie banknot dziesięciozłotowy.<br />
Peron był dość zadbany, przynajmniej w porównaniu do tego wcześniejszego. Po chwili podjechał pociąg, który jednak niewiele różnił się wyglądem od tego, którym chłopak poróżował poprzednio. Szybko zajął miejsce i zaczął notować w dzienniku.</p>
<p>_____________</p>
<p>Godzina wysłania posta: ~2.10 (w nocy ofc xD), jest to też godzina ukończenia pisania.</p>
<p>Wiem,  pożegnanie ze staruszką jest beznadziejne,  ale ja jestem tak  beznadziejny,  że nie mam pomysłu jak to inaczej napisać.  Jeśli ktoś takowy pomysł ma, MUSI napisać na gg: 8656771, na ten sam numer zgłaszamy błędy, krytyki, oceny, oczewiwania etc.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/okreiks44.wordpress.com/42/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/okreiks44.wordpress.com/42/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/okreiks44.wordpress.com/42/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/okreiks44.wordpress.com/42/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/okreiks44.wordpress.com/42/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/okreiks44.wordpress.com/42/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/okreiks44.wordpress.com/42/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/okreiks44.wordpress.com/42/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/okreiks44.wordpress.com/42/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/okreiks44.wordpress.com/42/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/okreiks44.wordpress.com/42/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/okreiks44.wordpress.com/42/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/okreiks44.wordpress.com/42/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/okreiks44.wordpress.com/42/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=okreiks44.wordpress.com&amp;blog=3871931&amp;post=42&amp;subd=okreiks44&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://okreiks44.wordpress.com/2009/08/25/czesc-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/d6dfbd0047f624196bcda6fbd97977eb?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">okreiks44</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Część 2</title>
		<link>http://okreiks44.wordpress.com/2009/08/14/33/</link>
		<comments>http://okreiks44.wordpress.com/2009/08/14/33/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 14 Aug 2009 22:00:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>okreiks44</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowe życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://okreiks44.wordpress.com/2009/08/14/33/</guid>
		<description><![CDATA[Część 2 Ruszył ulicą przed siebie, rozglądając się za kimś kto pasowałby do jego ścisłego opisu. Po przejściu kilku skrzyżowań trafił na to czego szukał. Starsza pani, może koło sześćdziesiątki, szła o kulach z psem. Podszedł do niej i prosto z mostu, z uśmiechem na twarzy zapytał: - Przepraszam, wie pani gdzie jest dworzec PKP? [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=okreiks44.wordpress.com&amp;blog=3871931&amp;post=33&amp;subd=okreiks44&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Część 2</strong><br />
Ruszył ulicą przed siebie, rozglądając się za kimś kto pasowałby do jego ścisłego opisu. Po przejściu kilku skrzyżowań trafił na to czego szukał. Starsza pani, może koło sześćdziesiątki, szła o kulach z psem. Podszedł do niej i prosto z mostu, z uśmiechem na twarzy zapytał:<br />
- Przepraszam, wie pani gdzie jest dworzec PKP?<br />
- Ależ oczywiście. &#8211; Powiedziała i umilkła.<br />
-A&#8230; &#8211; Powiedział po chwili zastanowienia. &#8211; powie mi pani?<br />
- Z wielką chęcią. &#8211; I znowu umilkła.<br />
Marek czekał, ale starsza pani nie powiedziała nic więcej. Gdy już zaczynał się denerwować starsza pani przemówiła.<br />
- Najpierw zapytałeś czy wiem gdzie jest PKP, potem czy ci powiem, ale nie zadałeś właściwego pytania!<br />
- A więc&#8230; &#8211; Powiedział lekko speszony. &#8211; Jak dojść do PKP?<br />
Staruszka szybko i zwięźle, jakby miała to wyćwiczone, opisała mu drogę o dworca. Chłopak poszedł za jej wskazówkami i po chwili był już przy kasie.<br />
- Poproszę drugą klasę do Wadowic.<br />
- Na dzisiaj czy jutro?<br />
- Dzisiaj. &#8211; Marek przyglądał się kasjerce. Dziewczyna miała na oko dziewiętnaście lat, krótkie blond włosy spięte w kok i niebieskie oczy.<br />
- Żyjesz? &#8211; Zapytała i dopiero po chwili zorientował się, że kasjerka mówi do niego.<br />
- Tak, tak&#8230; Zamyśliłem się &#8211; Dodał speszony. &#8211; Co mówiłaś?<br />
- Że płacisz trzynaście złotych i pociąg odjeżdża za pięć minut z peronu pierwszego.<br />
Chłopak wyjął pieniądze, szybko odliczył daną sumę i podał dziewczynie. Po chwili stał już na peronie pierwszym z biletem w ręce. Stacja była brzydka, wyglądała jak ruina. Menele na ławkach, powywracane kosze na śmieci, rozkradzione wszystko co nadawało się na złom. Na peronie stał oprócz niego jeszcze tylko facet w garniaku z teczką w ręce. Po chwili podjechał pociąg, który idealnie pasował do stacji &#8211; też był zmasakrowany i wyglądał jak jeżdżąca kupa złomu, brakowało tylko meneli. Wsiadł do środka chociaż bał się czy aby na pewno jest to bezpieczne. Znalazł wolne miejsce, rzucił plecak na siedzenie obok i usiadł. W przedziale siedziało kilka osób, między innymi matka z dzieckiem, jakiś dwóch dziadków i facet z peronu. Marek wyjął z plecaka zeszyt oraz długopis i zaczał opisywać wszystko co działo się od dnia, w którym uciekł.</p>
<p>***</p>
<p>Wysiadł na stacji w Wadowicach, był już daleko od swojego domu w Krakowie, ale to jeszcze nie był cel jego podróży. Teraz musiał znaleźć jakieś lokum, bezpieczne miejsce w którym mógłby się wyspać, ale jest coś co ma jeszcze większy priorytet w tym momencie. Obiad. Nie ma ochoty na następnego hamburgera z frytkami.<br />
Wyszedł z dworca i poszedł szukać baru mlecznego lub knajpy z normalnym jedzeniem. Szedł chonikiem i rozglądał się, obserwował samochoy, ludzi. Wszyscy mijali go obojętnie, bo co jest dziwnego w piętnastolatku w wytartych dżinsach z plecakiem na ramieniu? Minął kościół, wszyscy, którzy przeszli obok zrobili znak krzyża, wszyscy oprócz niego. Nie wierzył w  kościół, w boga raczej też nie, chociaż z tym bywało różnie. Wreszcie nie wytrzymał i spytał byle jakiego faceta na ulicy gdzie jest najbliższy tani i dobry bar mleczny.<br />
- Pójdziesz prosto i w następną w&#8230; -Na chwile się zamyślił. &#8211; prawo. Potem przejdziesz dwieście metrów. Po prawej stronie będzie sklep z sukniami ślubnymi, skręcisz tam w prawo, w taką małą uliczkę. &#8211; Przerwał, a zmarszczki na jego czole pogłębiły się jeszcze bardziej. &#8211; Po lewej stronie będzie &#8222;Kefirek&#8221;, najlepszy bar mleczny w okolicy.<br />
Marek podziękował mu i poszedł zgodnie z jego wskazówkami. Gdy zobaczył sklep z sukniami ślubnymi i skręcił w prawo stanął jak wryty. Uliczka była tak brzydka i zaniedbana, że aż od niej odpychało.<br />
- Nie wydaje mi się żeby w takim miejscu był dobry bar mleczny, ale nie mam wyboru, musze sprawdzić. &#8211; Mruknął do siebie i odgarnął kosmyk włosów.<br />
Ruszył przed siebie i rzeczywiście po lewej stronie był &#8222;Kefirek&#8221;. Przeszedł przez ulicę i wszedł do środka. Pusto. Już miał wyjść gdy zza lady wyłonił się facet w średnim wieku, lekko wyłysiały z okularami na nosie.<br />
- Dzień dobry. Chciałeś coś czy tylko wszedłeś się ogrzać? &#8211; Zapytał dziwnie poruszając nosem.<br />
- Eee&#8230; Chciałbym coś do jedzenia.<br />
- Dzisiaj mamy dobre pierogi z kapustą. &#8211; Przerwał by zaczerpnąć tchu i mówił dalej. &#8211; A jeśli to ci nie odpowiada to mamy jeszcze bigos szefa kuchni, oprócz tego jajecznica, placki ziemniaczane, pierogi ruskie&#8230;<br />
- To bigos poproszę. &#8211; Przerwał mu chłopak. &#8211; Z chlebem jeśli można i do tego wodę do picia.<br />
Marek usiadł przy najbliższym stoliku i zaczął myśleć co dalej. <em>&#8222;Teraz kiedy już jestem tak daleko chyba nie muszę się przejmować matką, ale ojciec&#8230; Z nim będę mieć problem nawet do końca świata, on albo znajdzie mnie żywego, albo będzie chciał zobaczyć zwłoki. Nigdy tego nie mówił, ale wiem, że tak łatwo nie da za wygraną&#8230;&#8221;</em><br />
- Pański bigos, czternaście złotych się należy.<br />
Chłopak wyjął pieniądze, odliczył daną sumę i dorzucił pięćdziesiąt groszy napiwku, niewiele, ale zawsze coś.<br />
Podejrzliwie spróbował bigosu i aż się zakrztusił. Jedzenie było tak dobre, że pochłonął cały talerz w ciągu kilku minut. Wypił szklankę wody, odniósł talerz do okienka i poszedł znowu do baru.<br />
- Przepraszam&#8230; &#8211; Brak odpowiedzi. &#8211; Proszę pana&#8230; &#8211; Coś spadło i z drzwi wyszedł barman. &#8211; Bo widzi pan&#8230; &#8211; Chłopak błądził oczyma po szklankach, kuflach, kieliszkach, ogółem po wszystkim, co było na widoku prócz starszego mężczyzny. &#8211; przyjechałem do dziewczyny&#8230; ale jak się okazało nie ma jej w mieście i potrzebuję gdzieś przeczekać noc&#8230; &#8211; <em>&#8222;Kłamstwo idealne&#8221;</em> pomyślał.<br />
- U mnie nie ma miejsca, ale u mojej matki pewno mógłbyś przenocować&#8230; &#8211; Chwile się zamyślił. &#8211; Nie mogę cię tam zaprowadzić, ale narysuje ci drogę.<br />
Po czym sięgnął pod ladę, wyciągnął kartkę oraz długopis i po kilku minutach Marek stał przed barem z planem w ręce.<br />
Droga była dość prosta, ale na dworze zaczynało się już ściemniać. Szedł spokojnie w już był dość blisko, gdy usłyszał syreny policyjne. Serce podskoczyło mu do gardła. Obejrzał się za siebie i zobaczył to, czego bał się najbardziej. Dwóch mundurowych wysiadło z radiowozu i zaczęło biec w jego stronę. I nie był to przypadek, Marek dobrze o tym wiedział. Rzucił się biegiem prze siebie narzucając plecak na oba ramiona, chowając plan do tylniej kieszeni spodni, ściągając gumkę z ręki i wiążąc włosy. Biegł przed siebie i dobrze słyszał krzyki policjantów za nim. Skręcił kilka razy i całkowicie stracił orientację w terenie. Biegł bardzo szybko i zaczynało mu brakować powietrza, ale ciągle miał policjantów na ogonie. Gdy skręcił po raz kolejny i przebiegł kilka metrów zorientował się co jest nie tak.<br />
Był w ślepej uliczce.</p>
<p>_____________</p>
<p>Po godzinie posta, widać, że przepisywałem to w nocy, więc błędów jest cała masa i wszystkie je zgłaszać na gg: 8656771, nawet kiedy jestem nie dostępny. Nie pisać w komentarzach, bo ja tego nie czytam.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/okreiks44.wordpress.com/33/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/okreiks44.wordpress.com/33/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/okreiks44.wordpress.com/33/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/okreiks44.wordpress.com/33/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/okreiks44.wordpress.com/33/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/okreiks44.wordpress.com/33/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/okreiks44.wordpress.com/33/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/okreiks44.wordpress.com/33/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/okreiks44.wordpress.com/33/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/okreiks44.wordpress.com/33/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/okreiks44.wordpress.com/33/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/okreiks44.wordpress.com/33/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/okreiks44.wordpress.com/33/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/okreiks44.wordpress.com/33/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=okreiks44.wordpress.com&amp;blog=3871931&amp;post=33&amp;subd=okreiks44&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://okreiks44.wordpress.com/2009/08/14/33/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/d6dfbd0047f624196bcda6fbd97977eb?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">okreiks44</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Część 1</title>
		<link>http://okreiks44.wordpress.com/2009/08/10/nowe-zycie-cz-1/</link>
		<comments>http://okreiks44.wordpress.com/2009/08/10/nowe-zycie-cz-1/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 10 Aug 2009 18:53:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>okreiks44</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowe życie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://okreiks44.wordpress.com/?p=29</guid>
		<description><![CDATA[Część 1 Był mroźny poranek, a ulice i chodniki, na których zalegał nieodgarnięty śnieg, były bez życia. Promienie słońca odbijały się w białym puchu. Z jednej z bocznych uliczek wyszedł rudowłosy chłopak. Na sobie miał tylko wytarte dżinsy i wiatrówkę, ale nie było mu zimno. Odgarnął kosmyk rudych włosów i przetarł oczy, które zaraz musiał [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=okreiks44.wordpress.com&amp;blog=3871931&amp;post=29&amp;subd=okreiks44&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Część 1</strong><br />
Był mroźny poranek, a ulice i chodniki, na których zalegał nieodgarnięty śnieg, były bez życia. Promienie słońca odbijały się w białym puchu. Z jednej z bocznych uliczek wyszedł rudowłosy chłopak. Na sobie miał tylko wytarte dżinsy i wiatrówkę, ale nie było mu zimno. Odgarnął kosmyk rudych włosów i przetarł oczy, które zaraz musiał zmrużyć, gdyż promienie słońca odbijające się w śniegu raziły go.<br />
- Pierwszy dzień na wolności… &#8211; Powiedział cicho sam do siebie.<br />
Sięgnął do kieszeni i wyciągnął parę drobniaków. Wszedł do sklepu i kupił bułkę i dwa plasterki szynki. Usiadł na krawężniku i zaczął jeść, ale zaraz się skrzywił. Bułka była twarda, wczorajsza, a mięso niedobre, ale nie miał wyboru, albo coś zje, albo umrze z głodu. Jedząc myślał, co teraz musi zrobić.<br />
Nagle z zamyślenia wyrwał go ryk silnika samochodowego. Marek, bo tak miał na imię chłopak, szybko zerwał się na równe nogi i skrył się za rogiem budynku. Radiowóz, który był źródłem owego hałasu, zatrzymał się obok sklepu, z którego on wyszedł parę minut temu. Dwóch mundurowych wysiadło z samochodu, jeden wszedł do sklepu i prawdopodobnie rozmawiał z kasjerką, a drugi na szybie sklepu wywiesił jakieś ogłoszenie. Po chwili obaj wsiedli z powrotem do auta i pojechali, a Marek podszedł zaciekawiony do szyby i przyjrzał się ogłoszeniu. To był on, zdjęcie sprzed pół roku, miał wtedy włosy do szyi, teraz ma trochę dłuższe, ale to bezsprzecznie on. Treść była następująca „<em>Zaginiony Marek Cebula, ostatnio widziany 10. marca tego roku. Po szkole nie wrócił do domu, policja podejrzewa, że było to porwanie…</em>”. Odechciało mu się czytać dalej, to były kłamstwa, uciekł 9. marca i nie po szkole, bo wrócił do domu. Przypomniał sobie ten dzień.</p>
<p>***</p>
<p>- Wszystko jest gotowe – Powiedział sam do siebie i uśmiechnął się. Zawsze marzył o tym by uciec i teraz jego marzenie się spełniało.<br />
Powoli doszedł do bramy, wszedł przez furtkę, ale zamiast do drzwi frontowych skierował swoje kroki do okna od piwnicy. Na razie wszystko szło po jego planie, okno było otwarte. Wśliznął się do środka. Ciemność. Wyciągnął z kieszeni zapalniczkę i spróbował zapalić. Nic.<br />
- Cholera, nie teraz…<br />
Spróbował jeszcze raz. Nic. Potrząsną zapalniczką i nacisnął jeszcze raz, mocniej. Mały płomyk pojawił się na zapalniczce. Chłopak szybko odnalazł wcześniej przygotowany plecak. Sprawdził czy wszystko jest. Już miał wychodzić przez okno, gdy nagle przypomniał sobie o tym, że w zapalniczce nie ma już gazu. Po cichu wyszedł na górę i wszedł do kuchni. Nikogo nie ma.<br />
- Teraz tylko znaleźć zapałki i w nogi… – Szepnął.<br />
Szybko przeszukał szuflady i szafki. Nic. Sprawdził na lodówce i z dziwnym przeczuciem też w środku. Pusto. Już miał wyjść z kuchni, gdy usłyszał klucz przekręcany w zamku. Serce przyspieszało mu coraz bardziej. Zaklął cicho i już miał się rzucić biegiem, gdy zobaczył pudełko zapałek na ziemi obok kosza na śmieci. Chwycił je i nie zastanawiając się czy pudełko jest pełne, pobiegł do piwnicy, wziął plecak i wyrzuciwszy go przez okno i dał nura za nim. Zobaczył Opla Astrę ojca na podjeździe. Już miał ruszyć do bramy, gdy zobaczył drugi samochód wjeżdżający na posesje. Matka. Ta droga ucieczki odpada. Zarzucił plecak na ramię i pobiegł dookoła domu do ogrodu. Śnieg przeszkadzał mu w szybkim biegu, ale nie mógł dać się zauważyć. Nagle zorientował się, że ojciec może go zobaczyć przez okno. Szybko wskoczył za żywopłot i odetchnął głęboko. Nie przeszkadzało mu to, że siedział na śniegu, adrenalina rozgrzewała go i nie czuł zimna. Powoli wciągnął i wypuścił powietrze z płuc. Uspokoił się. „Teraz muszę szybko wymyślić, co dalej” pomyślał. Na czworaka przeczołgał się do płotu. Spojrzał czy nikt nie stoi przy oknie. Pusto. Chłopak ocenił swoje szanse w „starciu” z dwu i półmetrowym płotem i drutem kolczastym na szczycie. Wybrał drogę dołem. Zaczął szukać jakiejś dziury, czegokolwiek, co mogłoby mu pomóc w ucieczce. Znalazł. Obok słupka kawałek siatki nie trzymał się dobrze. Marek chwycił siatkę i pociągnął, najpierw lekko, potem trochę mocniej, aż dziura była wystarczająco duża. Przeczołgał się i już był po drugiej stronie. Wstał i zaczął biec, byle daleko od domu, a właściwie byłego domu. Był wolny. Zatrzymał się. Był już cztery ulice od byłego miejsca zamieszkania. Teraz jego celem był PKS, już wolniej ruszył w jego stronę. Uśmiechnął się.</p>
<p>***</p>
<p>Teraz był już w innym mieście, około dziesięciu kilometrów dalej, to nie daleko, bo jak widać tutaj też zaczęli go już szukać. Wyszedł zza rogu i przystanął, teraz musi szukać dworca PKP, nie może przemieszczać się już autobusem, to zbyt wolne i drogie. Odetchnął zimnym marcowym powietrzem.<br />
- Witaj nowe życie. – Szepnął i uśmiechnął się.<br />
Ruszył przed siebie.</p>
<p>_____________</p>
<p>Wiadomo: wszystkie komentarze, oceny, krytyki na gg: 8656771</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/okreiks44.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/okreiks44.wordpress.com/29/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/okreiks44.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/okreiks44.wordpress.com/29/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/okreiks44.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/okreiks44.wordpress.com/29/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/okreiks44.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/okreiks44.wordpress.com/29/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/okreiks44.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/okreiks44.wordpress.com/29/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/okreiks44.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/okreiks44.wordpress.com/29/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/okreiks44.wordpress.com/29/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/okreiks44.wordpress.com/29/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=okreiks44.wordpress.com&amp;blog=3871931&amp;post=29&amp;subd=okreiks44&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://okreiks44.wordpress.com/2009/08/10/nowe-zycie-cz-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/d6dfbd0047f624196bcda6fbd97977eb?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">okreiks44</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
